Wokół niego rozpoczyna się walka o jego duszę, a on wyzywa Boga na pojedynek. Oskarża go o obojętność względem uciśnionego ludu i jego samego. Mówi, że Bóg nie jest ojcem dla ludzi, nie darzy ich ani ojcowską miłością, ani zainteresowaniem, ani czułością. Emocje targające Konradem zaczynają sięgać zenitu. Konrad utożsami się z całym narodem i przyjmuje postawę prometejską: "Ja i ojczyzna to jedno. / Nazywam się Milijon bo za miliony / kocham i cierpię katusze." Postawa prometejska przejawia się w zachowaniu Konrada przez bunt przeciwko Bogu, wzięcie na siebie problemów, odczuć całego narodu oraz aspiracji ratowania ojczyzny. Konrad po raz kolejny apeluje do dobroci i prawości Boga. Mówi, że jeśli jest prawdą to, co przekazane mu zostało wraz z wiarą ojców, jeżeli Bóg naprawdę jest miłością a nie tylko mądrością, jeśli jest miłosierny i dobry to powinien spełnić jego żądania wiedząc, że Konrad chce rządzić duszami dla dobra całego narodu, a nie z własnych prywatnych celów. Poeta uważa, że nikt nie może znać Boga lepiej od niego, że to właśnie on jest wart i godzien tego, by jego pragnienia i żądania wobec Boga się spełniły. Bóg cały czas milczy, nie odpowiada na słowa Konrada, co jeszcze bardziej rozpala i podnieca Konrada, którym targają coraz silniejsze odczucia.