Konrad uważa, że gdyby miał władzę podobną do władzy Boga mógłby go nawet przewyższyć: "I większe niźli Ty zrobiłbym dziwo / Zanuciłbym pieśń szczęśliwą". Konrad chce uszczęśliwić świat, stworzyć go na nowo eliminując negatywne emocje, wojny i niewolę. Poeta mówi, że gardzi wszystkim co naturalne i namacalne, chce poruszać się w sferze ducha a nie rzeczy doczesnych. Kolejny raz zaznacza, że jest wielkim poetą, ma władzę tworzenia i niszczenia świata, przez co jest nieśmiertelny. Konrad mówi, że chciałby choć raz zobaczyć Boga, bo przecież nie ma żadnej pewności, że on istnieje. Oczekuje od Boga jakiegoś znaku, dowodu na jego istnienie. Kiedy odpowiedź od Boga nie nadchodzi Konrad zaczyna przemawiać z jeszcze większą pychą i złością. Chce spełnienia swoich żądań. Mówi, że przejrzał i zrozumiał Boga. Ci którzy mówią, że Bóg jest miłością według Konrada kłamią. Nazywa Boga nie miłością ale tylko mądrością, co, biorąc pod uwagę charakter epoki, umniejsza dobroć Boga pojmowanego jako Miłość. Konrad bluźni tym samym przeciwko Bogu, cały czas czekając na odpowiedź lub chociaż jakiś znak.

 
alweo - Serwery - Opłaty za środowisko - Sklep komputerowy - download - druk cyfrowy - Leasing - opakowania tekturowe - wózki - Ubezpieczenie OC - Domofony - joomla